Zaproszenie na ucztę kojarzy nam się z czymś doniosłym. Może to być uczta kulinarna, kulturalna, duchowa. Wybierając się na taką ucztę, staramy się ubrać stosownie do okazji, znamy zasady zachowania. Może do końca nie wiemy, co nas tam czeka, dlatego gdzieś w głębi towarzyszy nam lekki niepokój. Tym bardziej jeżeli jest to szczególnie ważne spotkanie czy wydarzenie. Tak więc zaproszenie na wspólną ucztę dotyka zarówno naszej sfery zewnętrznej, ale także jeszcze bardziej tego, co dzieje się we wnętrzu. Bo właśnie tak zbudowany jest człowiek. Ciało to element bardzo ważny, ale zewnętrzny, a uczucia, wrażliwość, cechy charakteru, temperamentu itd. – to wnętrze.
Pomyślmy jednak przez chwilę o wydarzeniu, o którym mówi hasło Niedzieli Misyjnej: „Idźcie i zapraszajcie wszystkich na ucztę”. Chodzi tutaj o głębokie i najpiękniejsze wydarzenie, na jakie może zostać zaproszony człowiek. O ucztę eucharystyczną.
Zacznijmy wobec tego od początku. Czy znamy tego, który nas zaprasza? Każdy powie, że przecież dobrze zna Jezusa Chrystusa. Ale czy na pewno? Tyle od dzieciństwa słyszymy o Jezusie. Wiele razy, właściwie każdego dnia mamy z Nim kontakt poprzez modlitwę, uczestnictwo w życiu Kościoła, przyjmowanie sakramentów. Musimy jednak pamiętać, że ten, który nas zaprasza, jest kimś o wiele ważniejszym niż nawet najbliższa nam osoba. To Syn Boży, który podczas uczty ofiaruje za nas samego siebie. Dlatego bardzo ważne jest, żeby w codziennym myśleniu o Chrystusie nie wpaść w pewnego rodzaju rutynę. Syn Boży nigdy nie może stać się dla człowieka, nawet bardzo wierzącego, kimś takim zwyczajnym, codziennym. Jak więc poradzić sobie z tym, żeby zawsze „na świeżo” myśleć i pamiętać o obecności Jezusa w całym życiu? W ten sam sposób, w jaki staramy się pamiętać o kimś ważnym, kto zaprasza nas do swojego domu na ważne wydarzenie. Z szacunku do nas wręczy nam osobiście zaproszenie. Kiedy będzie na nas czekał, my będziemy co jakiś czas na to zaproszenie spoglądać i wtedy przypominać sobie tę osobę. A co z zaproszeniem od Jezusa? Gdzie ono jest? To wyjątkowe zaproszenie, dlatego znajduje się w wyjątkowym miejscu, czyli w naszym sercu i sumieniu. Stąd bardzo ważna jest świadomość, że każdego dnia Syn Boży nie tylko nam towarzyszy, ale także niecierpliwie na nas czeka.
Teraz czas na krok drugi. Przygotowanie do wyjścia na ucztę. Gdy zaprasza nas ktoś z naszych bliskich czy znajomych, to staramy się ubrać odpowiednio do sytuacji. No a gdy zaprasza nas sam Chrystus? Dla Niego nie są aż tak istotne szaty zewnętrzne. Nie zapominajmy jednak o odpowiednim ubraniu w świątyni. Najważniejszy strój na ucztę Chrystusa to czyste serce. Stąd zanim zaczniemy uczestniczyć w Eucharystii, zadbajmy o wygląd duszy i jeżeli wymaga tego sytuacja, skorzystajmy z sakramentu spowiedzi.
Krok trzeci. Jeżeli zasiadamy przy stole w towarzystwie gospodarza i zaproszonych gości, to oczywiste, że musimy znać zasady zachowania się. Podczas liturgii mszy św. też obowiązują ważne zasady. Wiemy, kiedy mamy wstawać i siadać, kiedy się modlić i śpiewać.
Na koniec warto jeszcze pamiętać o jednym. Kiedy wyjdziemy z ważnego spotkania, to jesteśmy pod wrażeniem tego wydarzenia, emocje sprawiają, że chcielibyśmy wszystkim o tym opowiedzieć. Jednak kiedy wychodzimy z Eucharystii, nie kierujmy się tylko emocjami. Sprawdzianem, czy dobrze przeżyliśmy ucztę, na którą zaprosił nas Chrystus, będzie to, czy potrafimy w imieniu Syna Bożego zaprosić na następną ucztę innych.